piątek, 4 lutego 2011

garnitur po dziadkach...

Nie mam za grosz talentu do handlowania…A powinnam umiejętności dziedziczyć w prostej linii – bo ojciec prezes, matka księgowa. Dostał mi się raczej garnitur genów po dziadkach – babka artystka, dziadek konstruktor…O handlowaniu mam mgliste pojęcie. Owszem wyprodukować mogę, ale sprzedać - już nie…


Ceny moich wyrobów w ulubionej galerii skoczyły mi do gardła zaraz potem jak założyłam na nos okulary do czytania…70 procent????? Matko boska! 70% marży!!!??? To przecie więcej niż dostaję ja za wyprodukowanie różnych różności!

Nie mam za grosz talentu do handlowania. A powinnam!!! Powinnam wziąć sprawy w swoje ręce i założyć sobie sklepik internetowy!!! Bez 70procentowych pośredników!!!



Cieszę się pracownią i maszyną jak dziecko. Każdą wykradzioną dziecku i mężowi godzinę kroję na chwile dla mnie bezcenne. Powstaje rumiankowa kolekcja kuchennych i stołowych akcesoriów. Zabawne fartuszki dla „fajnych babeczek”. Organizery do damskich torebek i ukochane Joasie torby hobo do przenoszenia różności. Czasem jakaś przyjemność dostrzeżona w necie:0 jak kapcie stworzone przez Zu! Uwielbiam je!














Nie ma tych chwil wiele, bo moje szczęście przyjęło zlecenie na realizację dwupoziomowego mieszkania w centrum wielkiego miasta. Może to ostatnie…- zapowiada, wygadując wieczorami abonamentowe minuty z zagranicznymi fachowcami.

I znów zostałyśmy same. Pozmiatałam szmatki i nitki z podłogi. Założyłam pokrowiec na maszynę. Cieszą oko równiutko poskładane płótna, lny i bawełny.

Jutro…jutro będzie lepiej. Jutro na Wzgórzu pojawi się moja mama…

Maaagaaa…- jak mówi o babci sarenka, kojarząc ją z koleżanką budowniczego Boba:)


Zaraz na powitanie ruszymy na pachtworkowe warsztaty do Starego Browaru! A potem ja znów otworzę moją maszynę:) A one niech się poznają, dotykają, uczą kochać…

Może to sarenka wreszcie odziedziczy rozsądny i rzeczowy garnitur genów - po babci;)
Do handlowania!

10 komentarzy:

  1. wiesz... to nie jest takie proste z tym handlem. Z zapałem kupowałam różne tanie i piękne, i wyszukane rzeczy z zamiarem sprzedania ich w sieci. Ale... opłaty allegro to już za dużo, od cudnego rękodzieła po 5 zeta aż tam się roi, aż wstyd po takich cenach sprzedawać. I użytkownicy allegro wydają się nie potrzebować tych pieknych rzeczy... galerie z kolei mają małą sprzedaż i nadrabiają marżą. Sklep internetowy to taka inwestycja, że nie opłaca się sprzedawać na małą skalę. Myślę, że wyjście dla ciebie to te blogowe bazarki i pchle targi. Ja ciągle próbuję, zaraz na moim blogu zapodam kilka fotek z linkiem do allegro i do fejsbuka. Bo jednak chciałabym to robić, obcować z przedmiotami...

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobno handel to też sztuka, ale z innej bajki niż Twoja sztuka. Nie można mieć wszystkiego. To co tworzysz ma dusze i ma to coś.
    Naprawdę chciałabyś by Sarenka miała rozsądny garnitur genów? Ona już ma swój i niedługo zacznie go nieśmiało ujawniać. Mnie się widzi, że na szczęście nie będzie zbyt rzeczowy.
    Cieszę się, że mama do Was przyjeżdża. Pozdrów mamę.

    OdpowiedzUsuń
  3. piękne rzeczy tworzysz :)a 70% marży to dość przyzwoity narzut :) wierz mi sprzedawanie jest sztuka - której można się nauczyć :) Także do dzieła , bo są poradniki np.E-biznes od podstaw
    http://www.escapemagazine.pl/119270-ebiznes-od-podstaw-ksiazka/s/cal

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakież te Twoje rzeczy są piękne! Na handlu się kompletnie nie znam, ale dla kogoś z żyłką to zawsze był dobry biznes. Marże szokują zawsze. Ja pamiętam wypowiedź rolnika, któremu za jabłka skup płacił poniżej 1 PLN, a u mnie w sklepiku osiedlowym były po 3 PLN. Pewnie z tych 70%, które zabiera galeria trzeba opłacić czynsz, media, podatki i jeszcze inne durnoty.

    OdpowiedzUsuń
  5. niestety za pośrednika zawsze trzeba zapłacić, ale sprzedawać bez pośrednika to też sztuka i jak dla mnie twardość...mój tata miał sklep przez 30 lat...mój mąż ma od 10 ,moja siostra ma dwa sklepy tez jakies 15 lat...nie zawsze jest to różowa sprawa a towar różny...ale weź sprawe w swoje ręce i walcz o swoje!!!!!buziaki

    OdpowiedzUsuń
  6. Jest taka strona: www.otwarte24.pl tam założysz sklepik za darmo i bez prowizji możesz handlować, bez żadnych opłat. Sama mam tam sklep, ale go teraz nie używam. Troche ciężej o promocję takiego sklepu niż np.na allegro, ale masz go za darmo i przedmioty moga być tam x czasu, to nic nie kosztuje, a link zawsze możesz zostawić na blogu.

    OdpowiedzUsuń
  7. To dlatego ciebie tu tak długo nie było?:)

    Torby bardzo mi sie podobają! Mają ładne akcenty!
    Joanno, kurcze...noo...Ty sama wiesz, co ja się będę powtarzać...ale niech się powtórzę;P
    Jesteś taka fajna:)) i zdolna:)) i w ogóle:)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę przyznać, że bardzo fajnie szyjesz!

    Najprostsza zasada handlu to ty dajesz marżę 100% od ceny produkcji (materiały plus czas wykonania), a sklep niestety kolejne 100%. Po takim wstępnym rachunku należy dostosować cenę do rynku czyli najczęściej przy przedmiotach małych i tańszych do wykonania, twoja marża powinna zwiększyć się kilkukrotnie, a jeśli wychodzi zbyt drogo, musi być zmniejszona. Czasami da się wynegocjować wstępną marżę sklepu niższą niż ich przeciętna, ale nie zawsze.

    Mój sklepik online będzie niedługo gotowy jeśli masz ochotę na luźną współpracę, bo właśnie kompletuję zespół (m.in. Bebeluszek). A może są ci znane jeszcze inne niewiasty o zdolnych rączkach??

    Pozdrawiam, DeeDee.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ śliczności robisz, sama chętnie bym coś zakupiła. Ja w sobie ostatnio odkryłam garnitur po dziadku cukierniku trochę pózno ale lepiej pózno niż pózniej ;)))))

    OdpowiedzUsuń